Pokazywanie postów oznaczonych etykietą woda różana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą woda różana. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Gotowanie na parze > chińskie ciasto i mango lassi

Dzisiaj postanowiłam napisać coś niecoś o jednej z najważniejszych (subiektywnie) technik kulinarnych-czyli o gotowaniu na parze! Jak wiadomo potrawy z pary to samo zdrowie! Produkty zachowują więcej składników odżywczych, witamin i minerałów w stosunku do pozostałych technik obróbki termicznej. Parowane potrawy nie tracą swojego naturalnego smaku, są lekkostrawne i zachowują naturalną wilgoć. Dla osób, które pragną ograniczyć ilość spożywanego tłuszczu, na diecie redukcyjnej lub specjalistycznej (m.in. cukrzycowa, wątrobowa etc) jest to doskonała i smaczna alternatywa!

No więc właśnie: smaczna alternatywa! W krajach azjatyckich parowary spotkamy na każdym kroku a dania ugotowane na parze są podstawą codziennej diety. Nam-rdzennym Słowianom :) parowar nadal kojarzy się z kuchennym gadżetem, który nudzi się po jakimś czasie i zajmuje miejsce w szafce.
Myślę, że głównym winowajcą takiego obrotu sprawy jest z pewnością brak wiedzy w jaki sposób efektywnie wykorzystać parową technikę jak również brak żyłki eksperymentatorskiej, która pcha nas ku nowym doświadczeniom :) 
Przecieram zatem szlaki-i chcę dzisiaj przedstawić trochę odmienne zastosowanie parowaru!

O parowarze słów kilka... jako miłośnik tejże techniki kulinarnej przetestowałam już chyba wszystko: sitka metalowe, plastikowe, elektryczne parowary.
Zdecydowanym faworytem i zwycięzcą jest tradycyjne chińskie sitko bambusowe do gotowania na parze (najlepiej piętrowe-by można było jednocześnie uparować całe danie na różnych poziomach).




Mój parownik w przeciwieństwie do wyżej wymienionych urządzeń jest wykonany z naturalnego surowca połączonego jedynie wiązkami włókien bambusa- podczas gotowania oddaje aromat drewna bambusowego-co również nadaje naszym potrawom innego posmaku.
W Chinach restauracje wyposażone są w specjalne stacje parowe-na których układane są sitka.
W warunkach domowych potrzebujemy jedynie dopasowany garnek wypełniony wodą-tak by osadzić sitko na górnej krawędzi naczynia-stabilnie i szczelnie.
Opcjonalnie do wody możemy dodać przeróżne przyprawy, które nadadzą potrawom aromatu: herbata, anyż, wino, liść laurowy, woda różana... warto eksperymentować!
I warto również dbać o swój parownik! Oszczędzamy mu zatem żrących detergentów, nie dopuszczamy by potrawy, które puszczają soki i przywierają do naczynia-miały bezpośredni kontakt z drewnem.
Ważną wskazówką okazać się może,że do wyścielania sitka oprócz specjalnych papierów do gotowania i papierowych krążków ażurowych można wykorzystać liście sałaty lub kapusty, papier i folię do pieczenia oraz naczynia: miski, talerze, które wstawiamy wraz z potrawą na sitko parowaru. Taką technikę wykorzystują również Azjaci. Dzięki temu możemy uparować mięso w marynacie-równie szybko i skutecznie.

Koniec z teorią -Czas na przepis :)
Buszując po internecie-z pomocą tłumacza google natrafiłam na przeróżne wersje tego ciasta-tradycyjne ciasto chińskie gotowane na parze zwane również chińskim chlebkiem lub Ji Dan Gao lub jeszcze Marakao możemy uparować w przeróżnych konfiguracjach. Jest to typowe ciasto deserowe lub śniadaniowe. Idealne jako dodatek do kawy i herbaty. Świetne w zestawieniu z śmietanowym kremem lub konfiturą. Poniższy przepis nie zawiera tłuszczu, jest bardzo podobny do naszego biszkopta. W innych wersjach może zawierać minimalne ilości oleju wszelkiego rodzaju, drożdże, mleko skondensowane, dynię, przeróżne aromaty, może być barwione herbatą "matcha". Spotkałam się również z zastosowaniem 7up zamiast proszku do pieczenia:)

Chińskie ciasto na parze:  
蒸糕

Składniki:
(przepis na tortownicę średnicy 22cm i parownika średnicy 25cm)
-250g cukru
-215g mąki tortowej
-6 jaj
-pół łyżeczki proszku do pieczenia
-pół łyżeczki kurkumy
-40ml wody różanej
-8ml aromatu waniliowego (ja dodałam aromat domowej roboty na bazie alkoholu)
-opcjonalnie: cukier brązowy / cukier puder

Wykonanie:
1) Oddzielamy białka od żółtek.
2) Żółtka wraz z cukrem i wodą różaną miksujemy na średnich obrotach miksera na gładką masę (musi zwiększyć objętość)
3) Łączymy mąkę z proszkiem do pieczenia i przesiewamy do masy jajecznej. Następnie mieszamy.
4) Dodajemy ekstrakt waniliowy. Mieszamy ponownie.
5) Białka ubijamy na sztywno-tak by piana została wilgotna (pod koniec ubijania dodajemy kurkumę). Dodajemy do masy jajecznej i delikatnie mieszamy.
6) Do wyłożonej papierem do pieczenia (wraz ze ściankami) blaszki -wsypujemy cienką warstwę cukru brązowego równomiernie na dno -wlewamy masę, uderzamy o blat kuchenny kilkukrotnie-by pozbyć się pęcherzyków powietrza. 
7) Wkładamy blaszkę na sitko parownika nad gotującą się wodę. Przykrywamy parownik bawełnianą ściereczką-by para wodna nie skraplała się na wierzch ciasta. Następnie nakładamy przykrywkę. Parujemy ok 20-30 minut.

Właściwie to parujemy tak długo jak musimy-czyli po 20 minucie przeprowadzamy test suchego patyczka-ja znacznie dłużej ze względu na moją koszmarną płytę elektryczną, która nie trzyma stałej temperatury.
Pod koniec gotowania-spiętrzam poziomy parownika-tak by było jak najwięcej miejsca między ściereczką a ciastem-by wyrośnięte ciasto nie przywierało do pokrywki. Po uparowaniu czekamy aż ciasto wystygnie (najlepiej postawić je na ażurowej kratce). 
Możemy posypać je cukrem pudrem, możemy odwrócić je do góry dnem-wtedy cukier brązowy będzie stanowił dekoracyjny top ciasta. 


Pozostając w tematyce kuchni azjatyckiej...
Idealnym dodatkiem do tego ciasta okazał się orientalny koktail zwany "mango lassi".
Lassi-jest tradycyjnym indyjskim napojem na bazie jogurtu z dodatkiem przypraw. Jednakże to właśnie ta współczesna wersja tego napoju podbiła serca smakoszy na całym świecie.

Mango lassi:

Składniki:
-2 dojrzałe (czerwone) owoce mango
-400ml jogurtu typu greckiego
-200ml mleka
-1/2 łyżki wody różanej
-kardamon do dekoracji

Wykonanie:
Obieramy mango ze skórki i oddzielamy od pestki (tak by włókna pestek nie znalazły się w naszym napoju). Miksujemy wszystkie składniki za pomocą blendera. Opcjonalnie-dosładzamy cukrem pudrem, miodem lub syropem. Przelewamy do zamkniętego naczynia i schładzamy w lodówce. Po wyjęciu z lodówki wstrząsamy i przelewamy do szklanek-dekorujemy szczyptą kardamonu. 



Skwituję powyższe tylko jednym....Mmmmmmmm.........
(taka kulinarna forma narcyzmu;))












sobota, 10 sierpnia 2013

Kosmetyki naturalne cd. woda różana-z czym to się je:)

W kolejnym poście w cyklu Wyzwań z przypadkową manufakturą kosmetyczną:) nie mogło zabraknąć mojej ukochanej wody różanej!

Woda różana jest opisywana jako uboczny produkt, który powstaje przy wytwarzaniu olejku różanego. Dla bardziej dociekliwych: woda różana jest hydrolatem czyli produktem otrzymywanym w procesie destylacji z parą wodną całych roślin lub ich części (tutaj: płatki różane). Podczas tej destylacji otrzymujemy zatem dwa produkty: olejek eteryczny i hydrolat!

W blogosferze znajdziemy wiele wpisów tego typu, pean'y opiewające wodę różaną przeróżnych marek, składy, zdjęcia buteleczek... pominę zatem tę część i zacznę od razu od sedna sprawy-czyli z czym sie to je!

A "je się" bardzo smacznie-potrafię w amoku wodoróżanym dodawać ją do wszystkiego:)
Do kawy, do herbaty, do koktajli, do wody-w gotowaniu na parze, do deserów, do nasączania biszkoptów (w tortach), do jogurtu etc.
Jeśli od czasu do czasu zdarzy mi się wypić pepsi-woda różana również się w niej znajdzie! Smakuje zupełnie inaczej! (podczas pisania wstępu o pepsi zaczęłam się zastanawiać-jak to będzie smakować z piwem lub winem-trzeba przetestować!:))

W kosmetyce stosujemy ją wszędzie tam gdzie można zastosować hydrolaty: w produkcji kosmetyków na bazie wody lub hydrolatów, jako dodatek do maseczek, jako tonik. Świetnie również sprawdza się jako kojący kompres na oczy-w postaci nasączonych płatków kosmetycznych.
I w tym miejscu zaczęła się moja kosmetyczna przygoda z wodą różaną.
Jako początkujący wytwórca kosmetyków naturalnych skupiam się na prostych, podstawowych recepturach. Bazując na doświadczeniach bardziej doświadczonych blogerek kosmetycznych oraz innych źródeł wiedzy opracowałam moje sprawdzone receptury na 2-fazowy płyn do demakijażu oraz tonik na bazie hydrolatu różanego.

Produkty na bazie wody-nie zawierające konserwantów mają krótki termin przydatności-zatem przygotowujemy niewielką ilość kosmetyków i przechowujemy w lodówce do ok 2 tygodni.

Poniżej przedstawiam takie ilości, które jestem w stanie zużyć przez okres do 2 tygodni:

Płyn do demakijażu:
-stosowany codziennie-do oczyszczania całej twarzy (metodą kilku płatków kosmetycznych), fazę olejową z fazą wodną mieszamy każdorazowo poprzez potrząsanie buteleczki-zmywamy makijaż płatkami kosmetycznymi do czysta (ja później przemywam jeszcze twarz mydłem naturalnym), używanie olejków podczas demakijażu twarzy-jest wskazane gdy stosujemy wodoodporne kosmetyki kolorowe (cienie, tusze, kredki do oczu etc) lub używamy podkładów, pudrów i kremów bb z dodatkiem silikonów-zwykłe płyny do demakijażu nie radzą sobie ze zmywaniem takich produktów, 2-fazowy płyn jest alternatywą dla metody oczyszczania "ocm" czyli oil cleansing method
Receptura:
-woda różana 20ml
-olej jojoba 10ml
mieszamy odmierzone składniki w zlewce, przelewamy do oczyszczonego (zdezynfekowanego) pojeminka

Tonik:
-stosowany raz dziennie oraz uzupełniająco jako mgiełka do twarzy w ciągu dnia, szczególnie przydatny gdy oczyszczamy twarz za pomocą mydeł (czyli zasad), przywraca naturalne-kwasowe ph naszej skóry, z tego względu własnie nie używam wody różanej do tonizowania jako samodzielnego produktu,
Receptura:
-woda różana 45ml
-wyciąg z aloesu 10-krotnie zatężony 5ml
mieszamy odmierzone składniki w zlewce,  przelewamy do oczyszczonej (zdezynfekowanej) buteleczki z atomizerem 




Półprodukty zostały zakupione w sklepie: zsk
Wodę różaną najlepiej upolować w internetowych sklepach spożywczych lub kosmetycznych, ja polecam poszukać na allegro-ceny są tam konkurencyjne. Osobiście wybieram wodę różaną "Dabur". Ma piękny różany, naturalny zapach-który kojarzy mi się z zapachem geranium. A geranium uwielbiam:)

 

blogerkazprzypadku Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review